Urodzinowy powrót do przeszłości

Córcia chce taki długopis :-)

Graffiti identyczne, jak ulotki, za które dostałem pałą. Gromadzić się nie wolno. Protestować przeciwko władzy też nie. A nawet jej krytykować. Telewizja kłamie. I tylko sklep mięsny z hakami – za to bez mięsa, przypomina, że jestem w późnym PRL-u. W ostatnim dniu urlopu zafundowałem sobie urodzinowy powrót do przeszłości. Przerażający w zetknięciu ze współczesnością.

Termin był trochę przypadkowy, choć w życiu podobno nic nie dzieje się przez przypadek. Tak, jakoś wyszło, że mimo, iż Europejskie Centrum Solidarności działa od 2014 roku, odwiedziłem je dopiero teraz. W przededniu urodzin. I kilka dni po pierwszych od 1989 roku, niedemokratycznych wyborach prezydenckich, w których Andrzej Duda wspierany przez rząd rozdający łapówki wyborcze w postaci kartonowych czeków, wychwalany niczym Kim Dzong Un przez telewizję państwową, kłamiącą jeszcze bardziej siermiężnie, niż ta w PRL-u oraz wspierany przez cały aparat Państwa, minimalną różnicą głosów pokonał Rafała Trzaskowskiego.

Jakie emocje mi towarzyszyły? Szczerze? Najczęściej wzruszenie. Bo mimo, że zdecydowanie nie tęsknię za PRL-em, tak wyszło, że jego końcówka zbiegła się z moją nastoletniością, a jest to wiek, który każdy człowiek wspomina z uśmiechem.

Wzruszający powrót do przeszłości

Tak, kilka razy poleciała łza. M.in. przy ścianie z graffiti, na której dostrzegłem wzory z ulotek przenoszonych na prośbę starszego kolegi w szkolnym plecaku. Niestety, nie byłem doświadczonym konspirantem. I chyba tylko mój bardzo młody wiek sprawił, że dwóch milicjantów zadowoliło się konfiskatą ulotek oraz ciosem pałką przez plecy. W sumie, nie mam pewności czy była to łza wzruszenia, czy wspomnienie przeszywającego bólu.

Druga łza poleciała przy paczce Caro i Popularnych. Te drugie były bez filtra. Tym razem nie była to łza sentymentalna. Nie paliłem papierosów. Za to moja ukochana Ciocia Blanka nałogowo.

Ciocia Blanka paliła Popularne
Urodzinowy powrót do przeszłości śmierdzącej

Ciocia Popularne paliła przez długą, szklaną fifkę, którą trzymała między palcami z gracją Audrey Hepburn. Ciocia była zagorzałą komunistką. Nie jakąś tam działaczką partyjną, ani członkinią PZPR-owskiej nomenklatury. Prawdziwą komunistką z krwi i kości.

Powrót do przedszkola

Pamiętam, jak pięknie kłócili się z moim Ojcem – członkiem tej pierwszej Solidarności. Zresztą przy znaczku Solidarność, takim do wpinania w marynarkę, też się wzruszyłem. Przypomniało mi się przedszkole i Ojciec wezwany przez dyrektorkę. Bo syn przyszedł ze znaczkiem wpiętym w sweterek. Wtedy nie za bardzo wiedziałem, co to jest ta cała Solidarność. Ale skoro tato nosił. Zakosiłem więc kiedyś znaczek z barku (tam go chował) i wpiąłem dumnie w sweter.

Był więc wzruszający, ale był też chwilami straszny ten mój urodzinowy powrót do przeszłości. Ciarki przeszły mi po plecach między innymi przy milicyjnym Starze. Takim, którym ZOMO-wcy jeździli pałować manifestacje. I pokoju imitującym milicyjny komisariat. I jedno i drugie skojarzyło mi się z dołkiem, z którego także odbierał mnie Ojciec. Trafiliśmy tam z kolegą z ławki Mirkiem po tym, gdy w przypływie głupoty zwyzywaliśmy funkcjonariuszy MO.

Urodzinowy powrót do… teraźniejszości

Najmniej przyjemne były jednak zupełnie inne emocje. Te, które pojawiały się niemal na każdym kroku i dotyczyły nie tyle wspomnień, co samo przez się narzucających się skojarzeń z teraźniejszością.

Zakaz manifestowania przeciwko władzy, telewizja kłamiąca i oczerniająca w podły sposób opozycję, bezpodstawne aresztowania uczestników antyrządowych demonstracji, pałowanie protestujących, policjanci realizujący każdy rozkaz władzy, groźby wobec niepokornych redakcji i dziennikarzy… Dopiero tam, na miejscu zrozumiałem, dlaczego PiS-owskiej władzy tak bardzo uwiera ECS.

Trudno w nim nie odnajdywać analogii do współczesności. Bo Lech Kaczyński jest tam przedstawiony zgodnie z rolą, jaką odegrał – jednego z wielu doradców tych, którzy mieli odwagę zmieniać Polskę. A Jarosława Kaczyńskiego nie ma wcale.

Bo na tej wystawie wyraźnie, jak nigdzie indziej widać, jak bardzo podobna do nomenklatury PZPR-owskiej jest ta dzisiejsza, PiS-owska. Bardzo wyraźnie widać też jak mocno Jarosław Kaczyński tkwi mentalnie w PRL-u i jak bliski jest zbudowania podobnego systemu represji.

A może nawet jeszcze gorszego. Bo dziś w sklepach mięsnych nie ma pustych haków. Nikt nie pali śmierdzących Popularnych bez filtra, a nawet Caro z filtrem. Nikt nie musi wystawać po kilka godzin w kolejkach za czymkolwiek. A najedzonemu społeczeństwu ciężko protestować.

To nie był więc tylko urodzinowy powrót do przeszłości. Była to urodzinowa wycieczka w przyszłość. Wcale nie taką odległą. Tym, którzy jeszcze nie byli, szczególnie tym z nas, gorzej wykształconym, tym z wsi i małych miasteczek, tym starszym, na emeryturach polecam wycieczkę do Europejskiego Centrum Solidarności.

2 thoughts on “Urodzinowy powrót do przeszłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *